Warning: Undefined property: stdClass::$url in /home/liwiapaw/domains/liwiapawlik.com/public_html/wp-content/plugins/przelewy24_woocommerce_3.3.6/zencard/ZenCardApi.php on line 91
Akcja reakcja

Akcja reakcja

Akcja reakcja.
To dzieje się tak szybko. Automatycznie.
Zwłaszcza w chwilach stresu, poddenerwowania.

 

Wtedy sięgamy po to, co nam dostępne, wyuczone, wpojone.
Nie zawsze to służy nam i tym, z którymi wchodzimy w relacje.

Od dawna uczę się panowania nad tym automatem.

Najpierw tego w ogóle nie zauważałam. Tak przecież jest i tyle. Nad czym tu się zastanawiać. Taka jestem i już.
Potem, gdy poczułam potrzebę zmiany wpisanego kodu, zaczęłam zauważać automat po fakcie. Gdy emocje opadły widziałam to, co się wydarzyło i chciałam w zamian czegoś innego.

Moim pragnieniem stało się zauważanie tego, co się dzieje, w chwili, gdy się to dzieje.
I poszerzanie przestrzeni miedzy bodźcem a reakcją.

Kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. Potem zaczęłam zauważać czerwone światełko w trakcie. Teraz potrafię to zatrzymać. Czasami. Ale potrafię.
Kiedyś zapewne będę umiała częściej, ale czy zawsze? Zapewne nie, ale i nie oczekuję tego zawsze.

Każdy z nas może się tego nauczyć, choć wielu myśli tak, jak i ja kiedyś, że to niemożliwe.
A praktyka uważności jest krokiem milowym na tej drodze.

Dlatego praktykuję. Dlatego siadam na poduszce. Bo widzę efekty.
Między innymi powiększa się przestrzeń.

 

Medytacja

Medytacja

Pamiętam moje pierwsze próby medytowania.

Zanim usiadłam na poduszce, miałam w głowie pełno oczekiwań względem tego, jak to będzie cudownie, gdy zacznę medytować.
Usiądę w kwiecie lotosu, złożę dłonie na kolanach, przymknę oczy i stanie się….
Spokojny umysł. Cisza w głowie. Lekki oddech. Relaks.
Jak ja tego pragnęłam!!!

Zatrzymać się

Nie nadążałam za rzeczywistością i sama za sobą.
Bardzo dużo pracowałam, żyłam w dużym stresie, ciągle gdzieś goniłam na nieustannym bezdechu, nie jadłam lub jadłam byle co, przytłaczały mnie problemy.
Chciałam móc się zatrzymać, wyłączyć choć na chwilę. Złapać oddech.

Wtedy przyszła do mnie Uważność wraz z medytacją.

Mój pierwszy raz

Do dziś pamiętam swój pierwszy raz.
Poduszki nie miałam, bo jestem z tych, co to zanim zainwestują, to chcą najpierw spróbować, czy w ogóle w to wejdą. Bo jeśli nie, to inwestowanie w sprzęt nie ma najmniejszego sensu.
Wybrałam koc, położyłam na podłodze, usiadłam w siadzie skrzyżnym, wyprostowałam plecy, zamknęłam oczy przygotowana na dłuuuuuga medytację i……. się zaczęło!

Takie mniej więcej myśli mnie ogarniały, przelewały się, wkręcały:
– o całkiem przyjemnie
– tak sobie miło siedzę
– swędzi mnie nos
– boli mnie kolano, muszę zmienić pozycję
– a długo tak mam siedzieć
– powinnam teraz napisać tekst/zadzwonić/posprzątać/wyjść z psem…
– nie mogę tak bezczynnie siedzieć
– przecież to bez sensu
– jak można tak tracić czas
– chyba zaraz zwariuję
– muszę wstać, bo oszaleję
– nie wytrzymam ani minuty dłużej, co tam minuty, sekundy nie wytrzymam

…i jak petarda zrywałam się z tego siedzenia i pędziłam do swoich bardzo ważnych zajęć.
I tak kilka/kilkanaście a może więcej razy.

Hmmmmm, jak tu medytować, jak się nie da medytować?

Zmiana

Na początku zmieniłam jedną rzecz.
Czas.
Nie nastawiałam się na dłuuugą medytację.
Powiedziałam sobie, że ważna jest każda, choćby miała trwać minutę, dwie lub trzy.
Spadło mi ciśnienie i małymi kroczkami, małymi kroczkami, małymi kroczkami szłam do przodu :-).

Moja dzisiejsza praktyka nie przypomina tej sprzed 5 lat, choć miewam dni, gdy jest mi trudniej. Bywa, że siedzenie na poduszce zastępuję uważnym ruchem.
Znam siebie lepiej niż 5 lat temu.
Bo praktyka Uwazności i medytowanie dają mi naprawdę bardzo dużo.

Teraz

Teraz

Bardzo długo wydawało mi się, że mam przed sobą nieograniczoną ilość czasu. Czasu, który pozwoli mi na to, by zrobić wszystko, co chcę zrobić, by spotkać się z tymi, z którymi chcę się spotkać, by śmiać się do rozpuku, by wygłupić się niestosownie, by pojechać do Torunia, by powiedzieć kocham, tęsknię.

Tak mi się wydawało

A potem nie zdążyłam powiedzieć ostatniego kocham mojej babci, bo odeszła, a mnie się wydawało, że mam czas.
Ja miałam… Ona już nie.

Chciałam pojechać na koncert Wodeckiego z przyjaciółką i wydawało mi się, że przecież się nie spieszy, że zdążymy. Nie zdążyłyśmy. My miałyśmy czas…. On już nie.

Chciałam też porozmawiać z dawno nie widzianą znajomą i gdy zaczęłam poszukiwać z nią ponownego kontaktu okazało się, że jej już nie ma. Ja jeszcze mam czas… Ona już nie.

TERAZ

Staram się o tym pamiętać każdego dnia.
O tym, że życie toczy się TERAZ.
I jeśli jest coś ważnego, co chcę zrobić, jeśli jest coś, co chcę komuś powiedzieć, to nie mogę tego odwlekać.
Bo jutra może nie być. Dla mnie, dla niej, dla niego.

I nie miało to brzmieć smutno, choć zapewne pobudziło taką nutę. Miało mi przypomnieć o tym, co dla mnie ważne i bym realizacji tegoż nie odwlekała.

Może i Wam się ten wpis na coś przyda :-).
Serdeczności
L

Czasami nie wiem

Czasami nie wiem

Czasami nie wiem.

Nie wiem, w którą stronę pójść, nie wiem co będzie jutro, nie wiem, czy obrana przeze mnie droga jest tą słuszną.

Nie znam odpowiedzi na pojawiające się pytania, nie wiem, czy zrobić to czy tamto, nie wiem, czy w ogóle coś zrobić….

Czekam…

#niewiem

Kiedyś #niewiem było dla mnie czarnym miejscem, w którym nie lubiłam przebywać zbyt długo. Stan #niewiem frustrował mnie niesamowicie. Czym prędzej uciekałam z niego, znajdując jakiekolwiek odpowiedzi, byleby nie doświadczać dyskomfortu niewiedzy.
Musiałam wiedzieć dla siebie, musiałam wiedzieć dla innych.

Dzisiaj #niewiem wzbudza we mnie ciekawość. Pozwalam sobie na bycie z nim i czekanie, aż nadejdzie odpowiedź.
Czasami trwa to krócej, czasami dłużej.

Są też takie zagadnienia, na które odpowiedzi nie mam do teraz. Wierzę, że przyjdą. W swoim, odpowiednim czasie.

Z zaciekawieniem przyglądam się swojemu #niewiem.
Oglądam je z różnych stron. I przede wszystkim czuję. Głęboko w sobie. Tam jest #niewiem i tam jest na nie odpowiedź. We mnie.

Pozdrawiam Was ciepło
L

Skupić uwagę, to takie proste. Czy aby na pewno?

Skupić uwagę, to takie proste. Czy aby na pewno?

Uważność – sednem praktyki jest skupianie uwagi.
Wydawałoby się, że to nic trudnego. Robimy to przecież niejednokrotnie wykonując pewne zadania,
które tego wymagają.
Czy aby na pewno?
Co się dzieje z naszą uwagą nawet w chwilach, w których wydawałoby się, że jesteśmy skupione?

Do posłuchania.